Moje przemyślenia odnośnie huraganów i tego co się stało na Bahamach

Ciekawostki Pogoda Wszystkie

U nas trwa sezon huraganowy. Niedawno przeszedł przy samej Florydzie huragan Dorian. Na szczęście nas ominął, ale niestety zniszczył część wysp Bahama. Dostawałam od Was mnóstwo zapytań jak to jest z tym huraganem, czy nam grozi, jak się przed nim chronić itp. itd.

Wielu z Was wie, że w 2017 roku doświadczyliśmy huraganu Irma, który był ogromnym huraganem w porównaniu z Dorianem i praktycznie zagrażał całej Florydzie. Nauczeni doświadczeniem, wiedzieliśmy już, że przy kolejnym huraganie zachowamy się trochę inaczej niż przy Irmie.

Przy Irmie trochę panikowaliśmy. To był nasz pierwszy huragan i ponieważ każdy tutaj inaczej podchodzi do huraganu, nie wiedzieliśmy dokładnie co robić. Niektórzy mówili “nic się nie stanie”, inni “ja wyjeżdżam”. Słuchając wiadomości, wydawało nam się, że Irma naprawdę obejmie Florydę i że już wiele dni przed trzeba się odpowiednio przygotować. Wiele osób po prostu wyjechało z Florydy do innych stanów. 

Patrząc teraz na osoby, które są tu od niedawna, widziałam, że nie wiedzieli jak to wszystko wygląda i byli często zszokowani, jak np. szybko woda znika z półek sklepowych. Nie zdawali sobie do końca sprawy z tego co to jest huragan, jak działa i kiedy w razie czego trzeba się ewakuować i czy w ogóle. Niektórzy się śmiali, że jak zwykle Amerykanie panikują i niepotrzebnie. Jeszcze inni podchodzili do tego na spokojnie i z umiarem. Tak właśnie tutaj jest, jedni podchodzą tak, drudzy inaczej.

My teraz podchodzimy do tego z większym spokojem… należy pamiętać bowiem, że huragan rozpędza się i nabiera siły nad wodą. W momencie kiedy wchodzi na ląd słabnie. Tak też było z Irmą w 2017 roku i zanim doszła do nas, była już huraganem osłabionym, przy którym nie warto wychodzić z domu, ale przy którym wiatr raczej nie zrywa dachów z domów.

Dlatego też kiedy w tym roku straszono w TV huraganem Dorian, stwierdziliśmy, że nie ma co panikować. Kupiliśmy zapas wody, zatankowaliśmy samochody, ale to tylko dlatego, że nagle zaczęło brakować wody i benzyny.

Pamiętajcie o jednym… na wiele dni przed, kiedy widzicie w telewizji czy Internecie obrazki ze ścieżką huraganu, tak naprawdę ta ścieżka nie jest jeszcze na 100% potwierdzona i może się trochę zmienić. Jak szła Irma, najpierw miała wejść od strony wschodniej Florydy, a potem stopniowo przeniosła się na zachodnią. Do końca nie wiadomo było, gdzie dokładnie skręci i od tego tak naprawdę zależało jak bardzo zaszkodzi Florydzie. Tak samo było z huraganem Dorian… nie wiadomo było do końca, w którym momencie skręci na północ. Na początku były przewidywania, że pójdzie dalej na zachód na Florydę. Nawet mówiono, że może przejdzie przez centrum Florydy i dotrze do Sarasoty. Im później tym bardziej ścieżka huraganu przesuwała się na wschód. I wtedy wschodnie wybrzeże zaczęło się przygotowywać na uderzenie. Ale znowu, nie było do końca wiadomo, czy uderzy i w którym dokładnie miejscu. Później już mówiono tylko o tym, że skręci na północ, ale nadal nie wiadomo było, w którym miejscu, czy zahaczy o Florydę i wtedy zacznie skręcać, czy jeszcze przed Florydą. Całe szczęście Dorian ominął tak naprawdę Florydę, ale niestety zatrzymał się na wyspach Bahama, gdzie stał wiele godzin praktycznie w miejscu. Wszyscy czekali aż w końcu zacznie skręcać, żeby przestał się “znęcać” nad Bahamami “wisząc” nad nimi z ogromną siłą i niszcząc wszystko raz za razem. To czego nie zniszczył od razu, zniszczył po godzinie, dwóch, dziesięciu itd. Docierały do nas przerażające informacje i nadal docierają…

Dorian w końcu zaczął skręcać na północ, najpierw bardzo powoli, aż w końcu się “rozkręcił”, żeby jeszcze dalej na wybrzeżu wschodnim USA narobić szkód. Ale to już nie były takie szkody jak na Bahamach…

To co się stało na Bahamach, to jedna wielka katastrofa, tragedia… ciężko to opisać. Mam bliską koleżankę Amerykankę, która mieszkała na Bahamach przez 8 lat i dużo mi opowiadała o tym kraju i jego mieszkańcach. Pytałam się jej jak to jest ze schronami, czy tam są w ogóle jakieś schrony. Mówiła, że tak, ale nie były budowane, żeby wytrzymać tak potężną siłę wiatru. Wiele osób schroniło się w schronach, które wiatr po prostu niszczył. :(

Niestety rząd Bahamów podobno nie daje sobie rady z całą tą sytuacją. Media jak zwykle wszystkiego nie pokazują. Docierają do nas obrazki Amerykanów (głównie z Florydy), którzy zbierają najpotrzebniejsze rzeczy, żeby pomóc Bahamczykom. My sami o tym myśleliśmy, żeby kupić trochę rzeczy i jechać do jednego z hangarów lotniczych w Venice koło Sarasoty, gdzie jedna z organizacji zbiera potrzebne rzeczy. Jest to organizacja charytatywna, która później samolotami transportuje te rzeczy do potrzebujących rzeczy. Co chwilę wstawiali na Facebooku zdjęcia jak dużo ludzi przywozi im rzeczy. Nazbierało się tego tyle, że aż musieli zamieścić informację, że niestety nie są w stanie więcej przyjmować i że jeśli ktoś chce pomóc, bardzo proszą o pieniądze na paliwo do samolotów, bo to teraz jest najbardziej potrzebne. 

Moja wspomniana wcześniej koleżanka powiedziała, że na Bahamach podobno porty są pełne rzeczy z USA i że jest problem z przewożeniem tych rzeczy potrzebującym. Według niej rząd powinien jak najszybciej przetransportować tych, którzy zostali bez dachu nad głową na najbardziej dotkniętych terenach na inne wyspy i zrobić coś, żeby pomóc im długoterminowo. To, że wiele firm pomaga, przygotowuje jedzenie itp. jest oczywiście dobre, ale tutaj potrzeba jest pomoc na przyszłość.

Opowiadała też, że ma kontakt ze swoimi przyjaciółmi na Bahamach i należy pamiętać, że nie całe Bahamy zostały zniszczone. Wiele z wysp nie zostało w ogóle dotkniętych tą straszną tragedią. Dlatego teraz podobno największą pomocą dla Bahamów jest podróżowanie w to miejsce. To turyści pompują w ten kraj ogromne pieniądze, które teraz na pewno bardzo mu się przydadzą.

Tymczasem sezon huraganowy się nie skończył. Ostatnio przeszedł tuż przy Bahamach sztorm Humberto, a teraz idą kolejne huragany (lub sztormy tropikalne), które jak na razie nie zagrażają ani Bahamom ani nam (oby tak pozostało).

Co polecam oglądać/czytać…

  1. Profil facebookowy meteorologa Denisa Phillipsa, który naprawdę na spokojnie wszystko dokładnie wyjaśnia, zamieszczając najświeższe informacje o pogodzie i swoje przemyślenia na temat sytuacji pogodowej. www.facebook.com/denisphillipswfts
  2. Aplikację “WSVN Hurricane Tracker”, gdzie będziecie mogli śledzić ścieżkę huraganów.
  3. Stronę National Hurricane Center www.nhc.noaa.gov, gdzie znajdziecie najświeższe informacje odnośnie tego, co się dzieje na Atlantyku i Pacyfiku.
  4. Kanał Weather Channel, chociaż tutaj niestety prowadzący moim zdaniem za bardzo czasami przeżywają i wyolbrzymiają różne rzeczy. Pokazują jednak najświeższe mapy i często dokładnie tłumaczą, co może się zdarzyć w przypadku różnych…

Na koniec…

Czy uciekać czy nie? To jest pytanie, które nasuwa się wielu mieszkańcom Florydy jak pojawia się huragan. I jest to pytanie, które zadawało mi sporo osób niedawno, kiedy Dorian zbliżał się niebezpiecznie do Florydy.

Pamiętajcie, że wszystko zależy od wielu czynników, m.in. od tego w jakim jesteście domu, czy jest to dom murowany czy drewniany. Kolejna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę to to, czy jesteśmy w strefie zalewowej czy nie. Często jak idzie huragan, to w najgorszych strefach zalewowych jest przymusowa ewakuacja. Ważna jest też siła wiatru. Moja wspominana już koleżanka powiedziała, że jak jest huragan 1 czy 2 stopnia, zostałaby w domu, jak 3, zastanawiałaby się, 4 czy 5, wyjechałaby jak najdalej… Mniej więcej się z tym zgadzam, ale tak jak wspomniałam wyżej, trzeba wziąć pod uwagę różne czynniki.

Pamiętajmy też, że na Florydzie są schrony (najczęściej szkoły), które są na pewno lepszej jakości niż te na Bahamach i w razie czego zawsze można jechać do takiego schronu. Pamiętajmy też, żeby obserwować wiadomości i nie przejmować się za bardzo ścieżką huraganu jeśli huragan jest jeszcze daleko, bo z tego co widzimy, ścieżka ta często się zmienia, przynajmniej trochę. Warto jednak być czujnym i wziąć pod uwagę, że może być może trzeba będzie się ewakuować.

Tagged
Karolina Moscicka
Mieszkam od ponad 5 lat w Sarasocie z moim mężem i 14-letnim synem. Jeśli macie pytania odnośnie życia na Florydzie, zachęcam do kontaktu na kierunekfloryda.com/kontakt. Z chęcią pomogę również przy zakupie/sprzedaży/wynajmie domu/mieszkania/biura. Zapraszam do kontaktu :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.