Bariera językowa – polski/angielski

Angielski amerykański Wszystkie

Wiele osób nas pyta jak to jest z barierą językową, jak szybko nasz syn zaczął normalnie rozmawiać po angielsku z kolegami, jak my sobie radzimy z jęz. angielskim…

O języku angielskim, dwujęzyczności itp. pisaliśmy już wcześniej, jednak teraz chcieliśmy opisać jak to wygląda po prawie dwóch latach pobytu w USA. Tak jak już pewnie zauważyliście, na naszym blogu piszemy o Ameryce bardzo pozytywnie, bo tak też ją odbieramy. Oprócz jakichś drobiazgów, które nam się tutaj nie podobają, ale które nam nie przeszkadzają, chyba największym minusem jest bariera językowa.

Oczywiście jak wiele osób w naszym wieku, uczyliśmy się w Polsce języka angielskiego. Jednak po pierwsze był to bardziej brytyjski niż amerykański, a po drugie uczyć się z podręcznika, a potem wprowadzić ten język do codziennego życia to dwie różne rzeczy.

Rozmawiamy tutaj często z Polakami, którzy jakiś czas temu wyjechali z Polski i większość mówi to samo, że rzeczywiście na początku jest ciężko. Oczywiście są też tacy, którzy na przykład wcześniej pracowali z Amerykanami albo wyjeżdżali do krajów anglojęzycznych i takim osobom jest łatwiej. Ci jednak, którzy tak jak my, nie mieli za bardzo wcześniej styczności z osobami anglojęzycznymi, mogą na początku odczuć dyskomfort.

Fajnym przykładem jest wycieczka do supermarketu, gdzie kasjerzy często zaczepiają pytając, co słychać, czy akceptujemy zwykłą reklamówkę, czy udało nam się wszystko znaleźć itp. Po czasie, podchodząc do kasy, już wiemy, o co będą nas pytać, ale na początku niestety musieliśmy prosić o powtórzenie. :) W takich chwilach należy pamiętać, że oni są przyzwyczajeni do imigrantów i do tego, że nie wszyscy ich rozumieją. Dlatego nigdy nie odczuliśmy, że ktoś na nas dziwnie patrzy, bo go nie zrozumieliśmy.

Pamiętajmy też, że często rozmawiamy z imigrantami, czyli osobami, które też mogą nie do końca poprawnie mówić po angielsku. My na przykład zauważyliśmy, że wolimy rozmawiać z rodowitymi Amerykanami niż Meksykanami (których jest tutaj bardzo dużo), czy czarnymi, którzy mówią bardzo niewyraźnie.

Co zrobić, żeby jak najszybciej przełamać tę barierę? Jak najwięcej przebywać w środowisku, w którym pierwszym językiem jest angielski. Jeśli nie mamy za bardzo takiej możliwości, bo np. pracujemy z Polakami, w domu mówimy po polsku itp., warto oglądać jak najwięcej telewizji amerykańskiej, wciągnąć się w jakiś serial, jak najwięcej czytać po angielsku. Znam osoby, które bardzo się zniechęcają, zaczynając czytać książki po angielsku, bo twierdzą, że im ciężko, że im to długo idzie, że mało rozumieją itp. Jeśli tak jest, warto zacząć od prostszych książek dla dzieci. I potem stopniowo wybierać książki trudniejsze. Jeśli chodzi o telewizję, nie zniechęcajcie się. My jak oglądamy jakiś serial, to są momenty, że w ogóle nie rozumiemy dialogu. Trudno, nie będziemy przecież zatrzymywać serialu i wsłuchiwać się dokładnie w każde słowo i tłumaczyć go za pomocą słownika. Tu nie o to chodzi. Ważne, żeby się osłuchać.

Najlepsza nauka to oczywiście konwersacje z Amerykanami. Ja mam przyjaciółkę Amerykankę, z którą jak na początku się spotykałam, to po dwóch-trzech godzinach intensywnej rozmowy, dosłownie bolała mnie głowa. Był to ogromny wysiłek słuchać, odpowiadać, przetwarzać wszystko, ponieważ nigdy wcześniej nie spotkałam się z taką sytuacją. Po kilku takich spotkaniach było już lepiej. Teraz jak się spotykamy, nie jest to tak, że wszystko rozumiem i wszystko potrafię powiedzieć, ale jest o wiele wiele lepiej. Mimo tego i tak nadal są sytuacje, kiedy chcę jej coś powiedzieć, użyć jakichś bardziej wyszukanych słów, ale nie potrafię. Nie załamuję się jednak bo wiem, że jest coraz lepiej i będzie jeszcze lepiej. :) I widzę, że po prawie dwóch latach pobytu tutaj jest mi naprawdę coraz łatwiej porozmawiać na wiele tematów.

Inaczej jest, jak ktoś od razu pójdzie do pracy do środowiska amerykańskiego. Wtedy jest zmuszony do używania tego języka przez wiele godzin dziennie i po dwóch latach na pewno mówi już świetnie. My pracujemy w domu, a ja w swojej pracy używam głównie języka polskiego, dlatego staram się to nadrobić książkami, telewizją i spotkaniami z przyjaciółką Amerykanką. Są też znajomi, spotkania w większej grupie, ale wtedy rozmowy nie są tak intensywne jak we dwójkę. No i sąsiedzi, ale z nimi są to głównie krótkie rozmowy o pogodzie. A nam potrzebne jest bardzo dużo konwersacji. Mój mąż ma lepiej, bo współpracuje z Amerykanami i używa więcej angielskiego i już widać między nami różnicę w gadaniu.

Najlepiej z naszej trójki ma nasz syn, który już od jakiegoś czasu nas poprawia i pomaga w napisaniu maila do nauczycielki. :))) Myślę, że z nami byłoby podobnie, gdybyśmy 7 godzin dziennie spędzali w środowisku amerykańskim, ucząc się angielskiego, słuchając i rozmawiając po angielsku. Jego angielski poprawiał się praktycznie z dnia na dzień od samego początku. Niesamowite jest to, jak dzieci chłoną język obcy. W tym momencie nawet jego koledzy i koleżanki ze szkoły twierdzą, że mówi normalnie po angielsku tak jak oni. Nie widzą różnicy.

Mam nadzieję, że po jakimś czasie tak samo będzie i z nami, że Amerykanie spotykając nas po raz pierwszy nie będą od razu pytali “Where are you from”? :) Nie to, żeby nam to przeszkadzało, ale wiemy, że pytają bo od razu wyczuwają inny akcent i błędy językowe… :) Chociaż akcentu pewnie nigdy się nie pozbędziemy, w przeciwieństwie do naszego syna, który już od dawna mówi z akcentem amerykańskim. Ale nad błędami językowymi będziemy pracować, już pracujemy, codziennie. :)

 

Karolina Moscicka
Mieszkam od ponad 6 lat w Sarasocie z moim mężem i 14-letnim synem. Jeśli macie pytania odnośnie życia na Florydzie, zachęcam do kontaktu na kierunekfloryda.com/kontakt. Z chęcią pomogę również przy zakupie/sprzedaży/wynajmie domu/mieszkania/biura. Zapraszam do kontaktu :)

5 komentarze do “Bariera językowa – polski/angielski

  1. Świetnie się czyta Twojego bloga :)jedynie czego mi brakuje, to troszkę więcej informacji o Was, rozumiem że cenicie swoje życie i prywatność zwłaszcza w dobie internecie, ale do pełni obrazu fajnie by było zobaczyć jakąś Waszej fotkę i jakieś informację czym się zajmujecie na Florydzie na co dzień. Myślę że jeszcze lepiej by się wtedy czytało Twoje wpisy.Pozdrowienia dla Was :)

    1. Strona “O nas” jest w trakcie przygotowań, także niedługo będzie online. ;) Na pewno napiszemy więcej o nas, m.in. czym się na co dzień zajmujemy. :) Jeśli chodzi o zdjęcia… to prawda, cenimy sobie naszą prywatność. Decydując się na tworzenie bloga, postanowiliśmy, że nie będziemy zamieszczać swoich zdjęć. Ale może się zdecydujemy coś zamieścić… żeby się lepiej czytało. :) Dziękujemy za komentarz i pozdrawiamy z Florydy! :)

  2. To prawda, że gdy zostanie się zanurzonym w środowisku obcojęzycznym, to szybciej złapie się język, niż jeśli środowisko jest mieszane i ma się możliwość używać ojczystego języka. Ja po pół roku w angielskojęzycznej szkole w Szwajcarii przyłapałam się na tym, że nawet myśleć zaczęłam po angielsku ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.